Jak wyrobić sobie nawyk regularnego oszczędzania?
Oszczędzanie często kojarzy się z dużymi wyrzeczeniami, rezygnacją z przyjemności i ciągłym kontrolowaniem każdego wydatku. W praktyce jednak największym problemem wielu osób nie jest sama wysokość dochodów, lecz brak regularności. Pieniądze odkładane są wtedy, gdy akurat coś zostanie na koncie pod koniec miesiąca, pojawi się premia albo wyjątkowo uda się wydać mniej. Taki sposób działania trudno jednak nazwać prawdziwym systemem oszczędzania, ponieważ zależy przede wszystkim od przypadku.
Znacznie skuteczniejsze jest potraktowanie oszczędzania jak zwykłego nawyku, podobnego do płacenia rachunków, robienia zakupów czy wykonywania innych powtarzalnych czynności. Nie chodzi o to, aby od pierwszego miesiąca odkładać ogromne kwoty. Ważniejsze jest stworzenie prostego mechanizmu, który będzie działał regularnie przez wiele miesięcy i nie będzie wymagał za każdym razem podejmowania nowej decyzji.
Nie odkładaj tego, co zostanie
Jednym z najczęstszych błędów jest założenie, że najpierw pokryjemy wszystkie wydatki, a dopiero później odłożymy pozostałą część pieniędzy. Problem polega na tym, że wydatki bardzo łatwo dostosowują się do wysokości środków dostępnych na rachunku. Jeśli widzimy większe saldo, częściej pozwalamy sobie na dodatkowe zakupy, wyjścia czy drobne wydatki, które pojedynczo nie wydają się znaczące.
Dlatego znacznie lepszym rozwiązaniem jest odwrócenie kolejności. Po otrzymaniu wynagrodzenia część pieniędzy od razu trafia na oszczędności, a dopiero pozostała kwota przeznaczana jest na życie. Takie podejście często określa się jako zasadę „najpierw zapłać sobie”.
Jeżeli ktoś zarabia 5000 zł netto i chce rozpocząć oszczędzanie, nie musi od razu odkładać 1000 zł miesięcznie. Może zacząć od 100 lub 200 zł. Na początku ważniejsze jest zbudowanie regularności niż maksymalizowanie kwoty.
Zacznij od kwoty, której prawie nie odczujesz
Ambitne cele bywają motywujące, ale przy budowaniu nawyku mogą także działać przeciwko nam. Jeżeli ktoś postanowi od razu odkładać bardzo dużą część dochodu, przez pierwszy miesiąc może odczuwać satysfakcję, ale w kolejnych tygodniach może zabraknąć pieniędzy na nieplanowane wydatki. Wtedy pojawia się konieczność sięgnięcia do oszczędności i cały plan zaczyna się rozpadać.
Dlatego rozsądniej jest zacząć od stosunkowo niewielkiej kwoty i sprawdzić, czy można ją odkładać bez większego napięcia w domowym budżecie. Jeżeli 100 zł miesięcznie nie powoduje problemów, po dwóch lub trzech miesiącach można zwiększyć przelew do 150 lub 200 zł. Z czasem takie stopniowe podnoszenie poziomu oszczędności może przynieść lepsze rezultaty niż bardzo ambitny plan, którego nie uda się utrzymać.
Dobrze pokazuje to prosta matematyka. Regularne odkładanie 100 zł miesięcznie daje 1200 zł po roku, 300 zł miesięcznie to już 3600 zł, a 500 zł miesięcznie oznacza 6000 zł rocznie. Nie są tu uwzględnione żadne odsetki ani inwestycje. Sama regularność zaczyna po pewnym czasie tworzyć zauważalny kapitał.
Automatyczny przelew może zrobić więcej niż silna wola
Jedną z najlepszych metod budowania nawyku oszczędzania jest automatyzacja. Jeżeli każdego miesiąca trzeba samodzielnie wejść do bankowości internetowej, zastanowić się nad kwotą i wykonać przelew, zawsze istnieje ryzyko, że pojawi się inny wydatek albo myśl: „w tym miesiącu odłożę później”.
Automatyczny przelew usuwa sporą część tego problemu. Można ustawić stałe zlecenie wykonywane na przykład dzień po wpływie pensji. Dzięki temu pieniądze trafiają na konto oszczędnościowe, zanim zdążymy je przeznaczyć na inne cele.
Nie trzeba przy tym codziennie myśleć o oszczędzaniu. System wykonuje najważniejszą czynność automatycznie, a my zaczynamy traktować nieco niższe saldo na rachunku bieżącym jako swoją rzeczywistą kwotę do wykorzystania w danym miesiącu.
Oszczędności warto trzymać oddzielnie
Trzymanie wszystkich pieniędzy na jednym rachunku utrudnia kontrolowanie budżetu. Jeżeli na koncie znajduje się 7000 zł, łatwo traktować całą tę sumę jako dostępną. Nawet jeśli część pieniędzy miała być przeznaczona na wakacje, remont czy finansową poduszkę bezpieczeństwa, granica pomiędzy pieniędzmi „do wydania” i „do odłożenia” szybko się zaciera.
Dlatego warto stworzyć osobne miejsce na oszczędności. Może to być rachunek oszczędnościowy albo kilka różnych celów w ramach jednego banku. Ważne, aby pieniądze przeznaczone na przyszłość były wyraźnie oddzielone od środków używanych na codzienne zakupy.
Taki prosty zabieg ma również znaczenie psychologiczne. Jeżeli na rachunku bieżącym pozostało 4200 zł, a 500 zł zostało już wcześniej przeniesione na oszczędności, znacznie łatwiej planować dalsze wydatki w oparciu o rzeczywiście dostępny budżet.
Nadaj oszczędnościom konkretny cel
„Chcę oszczędzać” to bardzo ogólne założenie. Znacznie bardziej motywujące może być określenie, na co dokładnie mają zostać przeznaczone pieniądze.
Inaczej odbiera się przelew opisany jako „oszczędności”, a inaczej pieniądze odkładane na konkretny cel: poduszkę bezpieczeństwa, wakacje, remont mieszkania, samochód, edukację albo wkład własny. Konkretna nazwa sprawia, że oszczędzanie zaczyna być kojarzone nie tylko z ograniczaniem wydatków, ale przede wszystkim z możliwością zrealizowania czegoś w przyszłości.
Dobrym rozwiązaniem może być również podzielenie oszczędności na kilka części. Przykładowo 300 zł miesięcznie można podzielić na 200 zł przeznaczane na rezerwę finansową i 100 zł na przyszły wyjazd. Dzięki temu jednocześnie zwiększamy bezpieczeństwo i odkładamy na cel, który daje bardziej bezpośrednią motywację.
Nie zaczynaj od celu, który wydaje się nierealny
Często można spotkać zalecenie, aby posiadać rezerwę pozwalającą pokryć kilka miesięcy kosztów życia. To rozsądny kierunek, ale dla osoby rozpoczynającej oszczędzanie wizja zgromadzenia kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy złotych może działać demotywująco.
Lepiej podzielić drogę na mniejsze etapy. Pierwszym celem może być zgromadzenie 1000 zł. Następnym 3000 zł. Później można dążyć do kwoty odpowiadającej miesięcznym kosztom życia, a dopiero następnie stopniowo zwiększać finansową poduszkę.
Małe cele mają jedną dużą zaletę: można stosunkowo szybko zobaczyć efekt. Pierwsze tysiąc złotych na rachunku może dać znacznie więcej satysfakcji i motywacji niż obserwowanie powolnego zbliżania się do bardzo odległego celu.
Wykorzystuj podwyżki i premie
Dobrym momentem na zwiększenie oszczędności jest wzrost dochodów. Jeśli wynagrodzenie rośnie o 500 zł, nie trzeba od razu zwiększać wszystkich wydatków o dokładnie taką samą kwotę.
Można przyjąć prostą zasadę: część podwyżki przeznaczamy na poprawę bieżącego standardu życia, a część automatycznie trafia na oszczędności. Przykładowo przy wzroście wynagrodzenia o 500 zł można podnieść miesięczne wydatki o 250 zł, a drugie 250 zł dodać do stałego przelewu oszczędnościowego.
Taki mechanizm pozwala zwiększać oszczędności bez poczucia, że z miesiąca na miesiąc trzeba nagle znacznie bardziej ograniczać swoje potrzeby.
Podobną zasadę można stosować przy premiach, zwrotach podatku czy innych dodatkowych wpływach. Nie musi to być cała kwota. Nawet odkładanie połowy niespodziewanych pieniędzy może w ciągu kilku lat przynieść zauważalne efekty.
Co zrobić, kiedy pojawia się gorszy miesiąc?
Regularne oszczędzanie nie oznacza, że każdy miesiąc będzie wyglądał identycznie. Awaria samochodu, większy rachunek, konieczność zakupu sprzętu albo nieprzewidziany wydatek może sprawić, że planowanej kwoty nie uda się odłożyć.
Najgorszym rozwiązaniem jest wtedy uznanie, że cały plan nie ma już sensu.
Jeżeli zwykle odkładamy 400 zł, a w trudniejszym miesiącu możemy pozwolić sobie jedynie na 50 zł, warto odłożyć właśnie 50 zł. Chodzi o zachowanie ciągłości. Nawyk nie musi oznaczać identycznej kwoty, ale powinien oznaczać regularne wykonywanie tej samej czynności.
Jeżeli nawet niewielka wpłata nie jest możliwa, kolejny miesiąc powinien po prostu oznaczać powrót do wcześniejszego systemu, a nie próbę „odrobienia” wszystkiego za jednym razem.
Nie sprawdzaj oszczędności każdego dnia
Na początku budowania kapitału przyrost może wydawać się bardzo wolny. Jeżeli ktoś codziennie sprawdza saldo rachunku oszczędnościowego, po tygodniu czy dwóch nie zobaczy spektakularnej zmiany. Może więc pojawić się zniechęcenie.
Znacznie lepiej sprawdzać postęp raz w miesiącu, na przykład w dniu wykonywania kolejnego przelewu. Wtedy różnica jest znacznie bardziej widoczna. Po kilku miesiącach warto porównać saldo z kwotą początkową i zobaczyć, że regularne drobne wpłaty rzeczywiście zaczęły tworzyć większą sumę.
To również dobry moment na ocenę, czy można nieco zwiększyć miesięczną kwotę.
Prosty plan na pierwsze 90 dni
Jeśli ktoś do tej pory nie oszczędzał regularnie, pierwsze trzy miesiące można potraktować jako okres budowania systemu.
W pierwszym miesiącu warto wybrać stosunkowo niewielką kwotę, założyć osobne konto oszczędnościowe i ustawić automatyczny przelew wykonywany zaraz po otrzymaniu wynagrodzenia. Nie trzeba jeszcze analizować wszystkich kategorii wydatków ani tworzyć skomplikowanego arkusza budżetowego.
W drugim miesiącu najlepiej niczego nie zmieniać. Chodzi właśnie o powtarzalność. Jeśli przelew został wykonany automatycznie i nie pojawiła się potrzeba wykorzystania odłożonych środków na bieżące zakupy, oznacza to, że kwota została dobrana rozsądnie.
Po trzech miesiącach można wykonać pierwszą korektę. Jeżeli odkładanie 200 zł miesięcznie było praktycznie nieodczuwalne, przelew można zwiększyć do 250 lub 300 zł. Jeśli natomiast kwota była zbyt duża, lepiej ją nieco obniżyć i zachować regularność niż całkowicie zrezygnować z oszczędzania.
Regularność jest ważniejsza niż perfekcyjny plan
Nie istnieje jedna idealna kwota, którą każdy powinien odkładać. Osoba zarabiająca 4000 zł i mająca wysokie koszty mieszkania znajduje się w zupełnie innej sytuacji niż ktoś z dochodem 10 000 zł i niewielkimi stałymi zobowiązaniami. Dlatego zamiast porównywać się z innymi, lepiej stworzyć system dopasowany do własnego budżetu.
Najważniejsze jest to, aby oszczędzanie przestało być wydarzeniem specjalnym, wymagającym comiesięcznej mobilizacji. Powinno stać się jednym z normalnych elementów zarządzania pieniędzmi.
Nawet niewielka kwota odkładana przez długi czas może okazać się bardziej wartościowa niż duże, ale sporadyczne wpłaty. Gdy regularny przelew staje się czymś równie zwyczajnym jak opłacenie rachunku za telefon czy internet, można powiedzieć, że nawyk oszczędzania rzeczywiście został zbudowany.